Nie daj się nabrać na zakupach!

Zakupy i wybór produktów spożywczych to moment, w którym najłatwiej popełnić dietetyczny błąd. Codziennie tysiące konsumentów wpadają niestety w pułapki nieuważności, sugestii lub niewiedzy. Chciałybyśmy to zmienić. Możemy się już pochwalić premierą naszego nowego e-booka pt.: „Etykiety produktów spożywczych – jak czytać? Przewodnik po sklepowych półkach”, z którego jesteśmy bardzo dumne. Dowiecie się z niego wszystkiego, o czytaniu etykiet i skutecznym unikaniu pułapek zakupowych. Dziś natomiast chcemy się podzielić z wami najważniejszymi radami, przydatnymi podczas robienia świadomych zakupów. Oto one:

Przede wszystkim czytaj skład

Dzięki temu unikniesz kupowania produktów, które są zupełnie czym innym, niż ci się wydaje. Oto przykłady:

  • Masło – które nie jest masłem, lecz mixem tłuszczowym na bazie oleju palmowego
  • Wyroby mięsne – które zawierają o wiele mniej mięsa, niż same ważą.
  • Masło orzechowe – które zawiera tylko 50-60 % orzechów, a reszta to tani tłuszcz palmowy
  • Produkty „fit” – które na pierwszym miejscu listy składników mają cukier.
  • Miód – który jest mieszanką miodów różnego pochodzenia lub miodem sztucznym, a nie wartościowym produktem

Informacje na etykietach pomogą ci rozwiać wszelkie wątpliwości i dokonywać dobrych wyborów w sklepach. Warto więc nauczyć się ich czytania i analizowania. Może to przynieść korzyści dla twojego zdrowia, sylwetki i portfela. Dlaczego jeszcze warto czytać etykiety – dowiesz się tutaj.

Uważaj na granie na emocjach

Ile razy widziałeś/ aś na półce sklepowej „makaron babci”, „pasztet dziadunia”, „flaczki babcine”, „barszcz tradycyjny”, czy „pierogi jak u mamy” (ewentualna zbieżność z prawdziwymi wyrobami przypadkowa :) ). Takie nazwy i hasła to nic innego, jak granie na emocjach. Chcemy przypomnieć sobie smaki dzieciństwa i zakosztować tradycyjnych dań czy produktów. Tymczasem informacje na etykietach (w tym skład) mogą ujawnić, że z tradycyjną recepturą produkt ma niewiele wspólnego…

Porcja porcji nierówna

Producent ma obowiązek podać na opakowaniu prawdziwe informacje. Jednak czasem zdarza się, że ulegamy pewnym sugestiom. Na przykład tym, dotyczącym wielkości porcji. Zawsze sprawdzaj:

  • Gramaturę – czasem opakowanie jest duże, a w środku jest stosunkowo niewiele produktu)
  • Pojemność – różne słoiki dżemu, butelki napoju czy kostki masła mogą mieć różne wielkości, a cenę taką samą. Przykłady: kostki masła 180 g a nie 200 g; butelki 450 ml, które wyglądem nie odbiegają od tych 500 ml.
  • Ilość porcji – np. ilość torebek ryżu w opakowaniu (okazuje się że nie zawsze są to 4 a na przykład 2), a cena jest podobna jak 4 torebek innego ryżu.

Uważaj też na kaloryczność – czasem producent podaje w widocznym miejscu kaloryczność porcji, a potem okazuje się, że to na przykład 1/3 opakowania.

Chcesz zminimalizować ilość plastiku generowanego podczas zakupów? Zobacz nasze super torby wielorazowego użytku :) Już niedługo w sprzedaży!

Informacje na etykietach – znaczki i certyfikaty

Oznakowania i specjalne certyfikaty dla produktów spożywczych to szerokie zagadnienie. My skupimy się tu jednak na jednym ważnym znaczku, który ostatnio wzbudza wiele emocji. Chodzi o znak przekreślonego kłosa, który oznacza, że produkt nie zawiera glutenu.

My (i cała rzesza innych ekspertów od żywienia) jesteśmy zdania, że dieta bezglutenowa nie jest wskazana dla osób zdrowych (nie mających nietolerancji glutenu). Nie ma dowodów naukowych, które potwierdzałyby konieczność jej stosowania u zdrowej populacji. Produkty bezglutenowe są odpowiedzią na potrzeby wymagające diety eliminacyjnej z powodów zdrowotnych.

Nie kupuj więc konkretnych parówek, ciastek, wędlin, chlebów czy chrupek tylko dlatego, że zobaczysz symbol przekreślonego kłosa. Zamiast skupiać się na jednym znaczku, zawsze czytaj pozostałe informacje na etykietach. Produkty bezglutenowe, wegańskie czy ekologiczne też potrafią mieć kiepski skład!

Promocje, wyprzedaże, okazje

Chyba nie zdarzyło ci się jeszcze pójść do sklepu i nie natknąć na jakieś promocje czy obniżki. No właśnie. Nam też nie. To oczywiste, że producenci (oraz sklepy) chcą zarobić na swoich towarach. Czasem chodzi też o coś jeszcze… by pozbyć się tych na granicy przydatności do spożycia.

Zazwyczaj sklepy wystawiają specjalny kosz z przecenionymi produktami „z bliską datą”. To uczciwe podejście. Gorzej, jeśli oferują np. obniżkę lub wielopak o korzystnej cenie, a ty dopiero w domu orientujesz się, że masz dwa dni na zjedzenie tego wszystkiego. Albo nie orientujesz się wcale i po tygodniu okazuje się, że wyrzuciłeś/ aś pieniądze w błoto, bo część produktów trzeba wyrzucić.

Z pomocą przychodzi tu czytanie etykiet. Informacje na etykietach zawierają między innymi datę przydatności do spożycia lub datę minimalnej trwałości. Jeśli wyrobisz sobie nawyk sprawdzania daty – nigdy nie znajdziesz się w podobnej sytuacji.

2020-09-28T20:37:58+02:00